Trzy Korony

Pogoda płata figle. Po deszczowych letnich weekendach początek jesieni jest zaskakująco słoneczny i ciepły. To świetny moment by zrealizować stary pomysł wizyty w Pieninach i po raz drugi wdrapać się na Trzy Korony. Poprzedni raz byłem tu jeszcze w zeszłym stuleciu, niewiele więc pamiętałem. Okrąglica, czyli kawałek masywu Trzech Koron z zainstalowaną platformą widokową, jest najwyższym szczytem Pienin. Z Krościenka na szczyt prowadzi szlak żółty a następnie niebieski. Przewyższenie trasy wynosi ponad 500 metrów, trudność spaceru jest porównywalna ze zdobywaniem Bieszczadzkich szczytów.

Zmęczyłem się, ale podczas wchodzenia nie zszedłem ;) Wysiłek wynagrodził widok Dunajca oraz panoramy Tatr. Wejście na sam szczyt i platformę widokową jest płatne, na szczęście miałem jakieś zaskórniaki. Pan sprzedający bilety powiedział "wejściówka obowiązuje w dniu dzisiejszym także na Sokolicę". Szybki rzut oka na szlakowskaz uświadomił mi jednak, że żeby zdobyć Sokolicę po Trzech Koronach musiał bym najpierw przejść proces odnowy biologicznej. Nieszczęśliwym trafem żadnego SPA na tej wysokości w pobliżu nie było ;) Pomysł wejścia na Sokolicę musiałem zarzucić. Niedosyt pozostał, bo to pod szczytem Sokolicy jest słynna, uszkodzona ostatnio reliktowa sosna. Niedosyt to jednak pozytywna sprawa, bo dzięki niemu znów mogę planować wizytę w Pieninach.

Na koniec wpisu linka do mapy i profilu topograficznego z trasą Krościenko -> Trzy Korony -> Zamek Pieniny -> Krościenko.