Diverse Downhill Contest

Nie miałem pojęcia, że jest coś takiego jak profesjonalny tor zjazdowy dla rowerzystów. Jadąc więc do Kasiny Wielkiej po trafieniu przypadkiem na reklamę imprezy nie wiedziałem czego się spodziewać. Jakież było moje zdziwienie na miejscu gdy okazało się, że rowerzyści mają do dyspozycji wyciąg krzesełkowy, którym wraz ze swoim sprzętem wjeżdżają na górę! Pierwsza myśl: to coś dla mnie! Zero pedałowania a jeździć można, bo pod górę mam wyciąg, a z góry pomaga grawitacja... Drugie zaskoczenie dnia to kibice, a właściwie ich brak. Bo tych ledwie dwudziestu czy trzydziestu rozrzuconych po zboczu góry na oficjalnych mistrzostwach Polski? Spodziewałem się czegoś innego ... ale ... pustki przy trasie to idealna sytuacja dla mnie! Pełna swoboda spaceru wzdłuż trasy, rowerzyści mknący tak blisko, że podczas Monster Best Whip Contest (konkursu skoków na hopce) musiałem cofnąć się dwa metry by nie przyjąć żadnego "szaleńca" na barana aparat.

Lekcje na przyszłość? Buty! Warto założyć coś cięższego, mimo że do przejścia jest ledwie kilkaset metrów. To w końcu jest tor zjazdowy na zboczu góry więc miejscami jest mocno stromo i trzeba chodzić po chaszczach.

Dodatkową ciekawostką niezwiązaną z rowerową imprezą był goszczący na pobliskiej stacji kolejowej parowóz. Nie, nie stał. Przyjechał i dymił. Naprawdę mocno dymił! Co za ciućma ze mnie, nie mam ani jednego jego zdjęcia! Wprawdzie usprawiedliwiam się, że akurat stałem tam na górze zajęty fotografowaniem rowerzystów, to jednak żałuję braku zdjęć parowozu, bo od dłuższego czasu mam ochotę na fotografię czarno-czerwonego kopciucha. Mało jest maszyn tak pięknych jak stare lokomotywy.

Poniższe zdjęcia wykonałem pierwszego dnia imprezy, w sobotę.