Latające psy

To już moja trzecia wizyta we wrocławskim Parku Południowym na odbywającym się tam co roku Dog Chow Disc Cup, czyli na zawodach latających psów. Mógłbym więc powiedzieć, że na stałe wpisałem ją do fotograficznego kalendarza. I po raz trzeci dziwię się, że impreza jest tak mało znana. Choć z drugiej strony dla mnie to akurat zaleta: czym mniej kibiców tym wygodniej zająć mi dogodne miejsce przy skraju pola po którym biegają psiaki wraz z właścicielami. Tym razem, jak profi kibic wiedzący o co chodzi, uzbroiłem się w kupione w Decathlonie składane siedzisko w cenie 19 PLN-ów. Miałem więc pełen komfort fotografowania z niższej wysokości, choć do perspektywy psa jeszcze trochę brakowało. Składany stołek zaprzyjaźnił się ze mną na tyle, że będę go zabierał wszędzie. Jest tak lekki i mały po złożeniu, że nie było problemu by zabrać go do Wrocławia nawet pociągiem.

Znowu nie wiem kto wygrał, ale znowu nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Bo szczególnie na tej imprezie zabawa wydaje się być dużo ważniejsza niż zwycięstwo. Respect dla właścicieli psów i ilość czasu jaką muszą spędzać ze swoimi pupilami na co dzień, by dojść do prezentowanej na zawodach perfekcji.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o latających psach, zajrzyj tutaj. A tutaj jest wątek na forum fotograficznym do którego wrzuciłem kilka zdjęć spośród poniższych.